Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 667 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Neo Venter

poniedziałek, 18 maja 2009 15:46
Zespól zostal zalozony w grudiu 2003 roku przez: Karoline Burzynska, Kube Szulca i Piotra Mateja... byl to zupelny przypadek. Pierwszy koncert zagralismy juz w styczniu na jednej z malych scen Wielkiej Orkiestry Swiatecznej Pomocy w Warszawie. Zarówno sprzet jak i utwory byly pozyczone. Do maja kompletowalismy wlasny sprzet, piszac mnóstwo tekstów. Od maja zaczelismy organizowac próby powoli aranzujac utwory i eksperymentujac ze stylem. Po dlugich poszukiwaniach reszty zespolu we wrzesniu dolaczyli Janek Mirecki oraz Tomek Walczak. Na pierwszej wspólnej próbie goscinnie zagral z nami Piotrek Duszynski... i zostal. Wraz z nimi przyszla do nas nowa energia, entuzjazm, nareszcie uksztaltowal sie nasz styl... stalismy sie jednym, zgranym organizmem. 14.01.2005r zespól opuscil Janek Mirecki. Dnia 13.03.2005r na swiat przyszla plyta demo, a wlasciwie jej pierwsze, garazowo - kiblowe (dalece nieidealne:) brzmienie... 06.04.2005r - po odejsciu Piotra (Dragona) Mateja zostala nas juz tylko czwórka.

Skład:
Karolina Burzynska - wokal
Tomek (Walczak) Walczak - perkusja
Kuba Szulc - gitara, wokal
Piotrek Duszynski - gitara


info/punk serwis
Podziel się
oceń
2
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

nienatemat

poniedziałek, 18 maja 2009 15:36
Pewnego procentowego, wrześniowego wieczoru 2005-go roku, długowłosy osobnik o tajemniczej ksywie Guzi po kilku piwach postanowił, że chce zrobić karierę udzielając się w punkowej kapeli. Ponieważ przypomniał sobie, że zna trójkę ludzi (gitarzystę, basistę oraz perkusistę) zdecydował, że zwerbuje niejakiego włochAtego, aby machał ręką po wiośle jak to na muzykującego punkowca przystaje. Jako, że włochAty także był pod wpływem napojów wyskokowych, szybko się zgodził. Guzi biorąc ze sobą włochAtego i jeszcze niejakiego QrAka wyrusza do wspomnianej wcześniej trójki na próbę. Wszyscy dopiero uczą się obsługi swoich instrumentów i pierwsze próby to kakofonie niezidentyfikowanych bliżej dźwięków. Tak powstaje Początek Końca. Skład szybko się krystalizuje. Guzi zostaje wokalistą i bierze sobie do pomocy Ciambę, który wcześniej we wspomnianej trójce grał na gitarze. Gitary zostają obstawione przez włochAtego i QrAka. Na basie gra Nosek, a na perkusji Jupiter. Próby odbywają się u tego ostatniego, w odpowiednio przystosowanej do tego punkowej spelunie. Zaczynają granie od coverów takich zespołów jak KSU, Pidżama Porno, Kult czy Farben Lehre. Potem włochAty szybko zaczyna wymyślać prosty, typowo punkowy materiał w postaci kilku chwytów i paru niedorzecznych zdań wykrzykiwanych przez dwóch zbuntowanych osobników. W takim składzie "kapela" gra dwa koncerty. Potem skład zaczyna się zmieniać. Odchodzi QrAk i dochodzi Paulina na drugi wokal, Ciamba przenosi się na gitarę. Po kilku próbach Ciamba i Nosek rezygnują z powodów aspiracyjnych, jako że preferują oni bardziej rycząco-tłukącą odmianę muzyki z większą ilością riffów gitarowych. Na bas wskakuje QrAk. W takim składzie Początek Końca gra jeden koncert. Nieudany, aczkolwiek paradoksalnie dobrze przyjęty przez liczną jak na nasze okolice publiczność. Potem odchodzi Paulina. W 4 osobowym składzie powstaje nowy materiał. Z powodów niezależnych z zespołu odchodzi QrAk (mamy nadal nadzieję, że wróci). Zostaje nas 3. Odrzucamy cały stary materiał poza jednym kawałkiem. Nadchodzi jesień 2006 roku. Zmieniają się role w zespole. WłochAty zaczyna oprócz gry na gitarze użyczać (niestety) swojego głosu. Guzi przesiada się na bas i zostaje drugim wokalistą. WłochAty zaczyna tworzyć nowy materiał, tym razem w innym stylu. Wymyślamy wreszcie nazwę: Zmierzch Rzeźbiarzy. Wreszcie wszyscy są szczęśliwi, bo grają to co chcą. Kolejne próby, kolejne piwa, kolejne zerwane struny.. tak mija czas aż do momentu kiedy do zespołu dołącza Dawid i zaczyna męczyć akordeon. Ten najpierw wydaje dziwne dźwięki, ale po kilku próbach przestaje się buntować. Materiał zostaje odpowiednio rozbudowany o nowy instrument. Decydujemy się na zmianę nazwy. Zmierzch Rzeźbiarzy brzmi jak za poważnie na nas, poza tym niektórzy mają problemu z jej wymówieniem. Tak powstaje nienatemat. Dalszą historię współtworzycie Wy, dlatego zachęcam do słuchania i wpisywania się... =-)
Skład :
włochAty (gitara i śpiew), Guzi (bas i śpiew), Jupiter (perkusja), Dawid (akordeon)

Wykorzystywane instrumenty :
gitara, bas, perkusja, akordeon

Namiary:
http://www.nienatematband.mp3.wp.pl/

info/punk serwis
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

NER-W

poniedziałek, 18 maja 2009 15:34

NER-W, czyli skrót od "Nazwa Experymentalno Robocza - Wysypisko". Wpierw nazywaliśmy się "Wysypisko", ale niewielu osobom się podobało (nam zresztą też:). Jesteśmy kapelą punkową z Zalesia Górnego pod Warszawą, założoną z inicjatywy Maxa (aktualnie: gitara solowa + chórki) wraz z Niko (pałka-rz:) i Monkiem (bassman). Wpierw te 3 osoby, parę koncertów w tym składzie i kilka prób w nieogrzewanym garażu, po których sąsiedzi nas nienawidzą:) Potem odbyliśmy kilka stosunkowo dobrych wieczorów na rozmyślaniu (tudzież spożywaniu:) i spłodziliśmy w swych szeregach Grześka (gitara rytmiczna) i Kaczora (wokal) - z tych Kaczyńskich:). Graliśmy parę koncertów na różnych biesiadach i fiestach. Nikt nic nie mówił, czyli to znaczy, że nie narzekali, więc się podobało:) Gramy żywiołowo, punkowo, skocznie, potocznie, stocznie, mrocznie itd:) Lubimy sie spelniac w 40% i jak na nasze koncerty przychodzą ludzie, bo zabawianie posadzki nie jest zbyt ciekawe, a szczególnie gustujemy w osobach dobrze się bawiących:)

Namiary:
http://www.nerw.za.pl/
http://www.myspace.com/nerwsquad

 
info/punk serwis


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kanalia

poniedziałek, 18 maja 2009 15:31
Stalowowolski zespół Kanalia powstał w listopadzie 2004 roku. A tak właściwiej dwu-osobowe granie zespołem jeszcze nie można było nazwać. Kilka miesięcy póĽniej po dojściu kilku osób zespół zaczął opracowywać poszczególne kawałki, lecz przez problemy w składzie nie zdołał zagrać żadnego koncertu... aż do 11 listopada 2005. Kilka tygodni przez tą datą do trzech niepełnoletnich gówniarzy (Chyła, Miedziak, LuĽny Yanek) dołączyli Bronek (bas) oraz Macio (gitara). Dopiero po tym przełomie zespół zaczął się bardziej rozwijać, zagrał kilka udanych koncertów. W marcu, po kilkunastogodzinnej pracy powstało pierwsze, 15-minutowe demo.

Obecnie zespół tworzą:
Chyła (wokal)
Miedziak (gitara)
Macio (gitara)
Bronek (bas)
LuĽny Yanek (perkusja)

Więcej informacji na stronie internetowej:
www.kanalia.bimber.pl

Podziel się
oceń
1
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Born in the PRL

poniedziałek, 18 maja 2009 15:28
Nasza historia nie jest zbyt długa. Zespoł powstał pod koniec 2005 roku. Chociaż jego korzeni można się doszukiwać ponad 15 lat wcześniej. Konkretnie w punkowym zespole "Ivan GroĽny", gdzie grali m.in. Baart i Cosmo. Z tamtego to okresu pochodzi wykonywany obecnie przez nas utwór "Babilon". Nasza muzyka jest cały czas dopracowywana. Czasami zdarza się, że basista zapomina o strunie H, ale tak to jest jak się posiada pięciostrunowy bas. Nie mamy konkretnego stylu i nie dążymy do niego, niechcąc zostać "zaszufladkowanym". Najbezpieczniej nazwać go ROCK'iem. :-)

www.bornintheprl.rox.pl


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (0) | dodaj komentarz

Apatia

poniedziałek, 18 maja 2009 15:26
Na początek trochę o zespole co by niezorientowani i młodzi ludzie nie posiadający odpowiedniej wiedzy dokształcili się troszkę. Apatia powstała w paĽdzierniku '89 roku jako efekt frustracji po rozpadzie grupy H.C.P. (hardcore poznań) Bulwa i Matoł (czyli my) postanowiliśmy zacząć coś nowego, będącego jednak kontynuacją hard - core'owego grania.

Dołączyli do nas tak zwani wtedy młodzi, Krzychu (alias inż. Mamoń - perka), i Stiepan Młodszy (obecnie Stiepan - bass) no i zaczęło się. Piwnica w Luboniu (odzidziczona po H.C.P.) u Stiepana stała się naszą bazą głowną i po miesiącu prób zaczęliśmy dawać pierwsze koncerty. Potem mieliśmy długo próby w garażu u Krzycha i przy okazji chcemy podziękować rodzicom za cierpliwość i tolerancję. Tak na marginesie pierwsze gigi graliśmy z nerwów dwa razy szybciej. Graliśmy wszędzie gdzie nas zaprosili za zwroty kosztów (ach co za piękne i dziwne czasy) w miejscach które przyprawiały o zawrót głowy, i drżenie rąk. Już wtedy dowiedzieliśmy się że budynki real-socjalizmu, maja akustykę muszli klozetowych, a panowie akustycy z wąsami to najczęściej władcy wszechświata.

Pierwszy większy koncert to Róbrege'90 - do dziś uważamy to za jedno z większych przeżyć. Jeden dzień był poświęcony scenie niezależnej i zorganizowali go do spółki ludzie z QQRYQ i Anteny Krzyku. Dzięki temu występowi poznało nas bardzo wiele osób, posypały się zaproszenia na koncerty, propozycje wydawnicze etc. I tu musimy podziękować sławnemu Pietii i równie sławnemu Zbyszkowi M. za to, że zaprosili nas na ten koncert, na początku pomagał nam też Arek Marczyński - i dla niego też dzięksy.

W tamtym czasie przygarnął nas wspaniały studencki klub "Piekłoraj" i na początku lat 90-ych było to centrum niezależnej muzyki w Poznaniu czy nawet w Wielkopolsce. Tam pomagaliśmy zorganizować kilkadziesiąt świetnych koncertów, mieliśmy próby, robiliśmy inne fajne rzeczy. Tam też, co ciekawe, po wyjściu Stiepana z syfu reaktywowało się H.C.P. w trochę innym składzie! A potem sypnęły się propozycje, wydaliśmy pierwsza płytę "Bóg, Honor, Ojczyzna,...Faszyzm", zaczęliśmy podróżować za granicę - to wszystko dzięki naszemu niezrównanemu wydawcy Uszatemu (NNNW) i równie niesamowitej postaci polsko-czeskiej sceny MARTINOWI, no i hulaj dusza. Do tej pory odwiedziliśmy (nieraz kilka razy): Czechy, Słowację, Niemcy, Holandię, Włochy i Słowenię. Potem przyszedł czas na następną płytę "OdejdĽ lub zostań", po której odszedł od nas Stiepan, który do dziś uparcie twierdzi że to my go wywaliliśmy. Prawda jest taka że odszedł od nas po incydencie słoweńskim (Mamoń - Krzyś obrzygał mu w pijackim szale trampki z straight edge'owym X).

No, ale było minęło. Dołączył do nas Szymon, człowiek o dużym potencjale twórczym, z jego pomocą i dzięki dużej ilości jego pomysłów powstała trzecia płyta "Apatia" - miał być inny tytuł "Okno', ale Bulwa cynicznie go wyśmiał i stwierdził że dlaczego nie "Parapet" Po wydaniu tej płyty Szymon zginął tragicznie, i to był najsmutniejszy moment naszej historii. Po śmierci Szymona, dokoptował do nas Arek, z którym spędziliśmy coś około 1,5 roku.
PóĽniej nastapił wielki come back Stiepana który w pięknym stylu powrócił na nasze łono, i w ramach nieubłaganej zemsty podczas podróży na koncert w mistrzowski sposób obrzygał Krzychowi kurtkę wyrównując wynik meczu na 1:1. Po powrocie Maćka postanowiliśmy wydać następną nową/nienową płytę. I tak na wskutek naszego lenistwa powstała "100% Vegetarian Band", płyta wspomnienie, składająca się w większości ze starych, zakurzonych hiciorów z początku naszej działalności I tak minęło 11 lat od czasu gdy Apatia ujrzała światło sceny, wróciliśmy do pierwotnego składu, ciągle jeĽdzimy i gramy koncerty. Póki starczy nam sił w pomarszczonych członkach póty damy (chyba) radę.
A teraz ja - czyli Bulwa coś dopiszę. Kiedyś byliśmy wiązani ze sceną straight-edge i to właściwie jest prawda - do dziś jesteśmy SE tyle, że każdy to inaczej pojmuje, he, he, he. Maciej jest 100% SE/vegan nic do ust nie bierze i wogóle jest chyba najbardziej uświadomiony z nas wszystkich. Wszyscy jesteśmy wegetarianami - i to nie sezonowcami tylko nie wpierdalamy ścierwa już kilka-kilkanaście lat. Ogólnie prawa zwierząt były dla nas zawsze ważne. Ponadto zawsze byliśmy kojarzeni z antyfaszyzmem - i to też jest fakt. Paru łysych pojebów pewnie niemile wspomina spotkania z Matołem, Szymonem i resztą kapeli. W tych sprawach jesteśmy radykalni do bólu. A tak wogóle to jesteśmy raczej wyluzowani, każdy z nas przechodził jakieś swoje wersje punkowania i teraz to już raczej wiemy z czym to się je i nasza wizja punkrocka czy hardcore-a jest raczej constans (czyli stała dla mniej wyedukowanych). Jedno możemy o sobie powiedzieć - staramy się mieć duży dystans i obiektywne spojrzenie na to co robimy i wszytkim młodym kapelom i wogóle młodym subkulturowcom radzimy tak patrzeć na świat. Bo inaczej frustracja i ryczenie w poduchę co wieczór murowane. No i poczucie humoru - to jest to co ułatwia wiele spraw.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Deadlock

poniedziałek, 18 maja 2009 15:25
Obok Kryzysu najważniejszy zespół pierwszej fali polskiego punk rocka. Powstał w 1979 roku w Gdańsku założony przez uczniów tamtejszych szkół średnich Jacka "Lutra" Lenartowicza (dr), Macieja "Bruneta" Wilińskiego (g), Bogdana "Plexi" (voc) i Fidela (bg). Od początku punkowy, po zmianie wokalisty na Mirka Szadkowskiego przybliżył się do stylistyki nowej fali. W sierpniu 1980 grupa wzięła udział w I Ogólnopolskim Przeglądzie Nowej Fali, po którym opuścił ją Luter - który już wcześniej założył z Tomaszem Lipińskim Tilt. W tym czasie część członków Deadlocka przeniosła się z Gdańska do Warszawy.

Na początku 1981 roku zespół w studiu Politechniki Warszawskiej nagrał materiał na płytę. W sesji, oprócz Szadkowskiego i Bruneta, wzięli udział muzycy Kryzysu Maciej Góralski (dr) i Robert Brylewski (g). Płyta zatytułowana "Ambition" ukazała się w tym samym roku tylko w Europie Zachodniej, pokazując bardzo reggae'owe oblicze Deadlocka (m.in. w "Get Up, Stand Up" Boba Marleya). "Ambition" - o którym zamieściły wzmianki pisma "New Musical Express" i "Billboard" - dotąd nie wydano w Polsce, mimo że jest to album już legendarny. Zresztą wśród polskich fanów cieszył się estymą także wtedy - krążąc w nielicznych importowanych egzemplarzach przegrywanych z kasety na kasete. Po ukazaniu się "Ambition" opuścili Deadlock na rzecz Kryzysu Szadkowski i Brunet, w miejsce których przychodzili nowi muzycy - a także Plexi - jednak grupa wykazywała coraz mniejszą aktywność, aż wreszcie rozwiązała się w roku 1983. Luter zamieszkał w Holandii i tam gra muzykę country, Szadkowski skończył karierę, natomiast Brunet popełnił samobójstwo w 1985 roku.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

książka "SEKS, DRUK I ROCK AND ROLL"

środa, 15 kwietnia 2009 12:54

Autor uważa, że i bez jego wysiłku świat jest ponury, więc nie chce tego pogłębiać. Kultura przeżywa kryzys, żywi się odpadkami i czeka na nowy impuls, który pobudzi jej rozwój. Na razie mamy, co mamy, i musimy się bawić tym, co mamy
Kiedy Bóg Ojciec i Matka Natura wyprodukowali człowieka nie zdawali sobie pewnie sprawy z tego że skazują go na ciężkie życie. By mu było lżej, człowiek wymyślił sobie kulturę, która miała go zabawiać i łagodzić ciosy, jakich doświadczał od losu. Z czasem jednak kultura spoważniała, więc musiała powstać jej bardziej frywolna siostra - popkultura. Ona dzisiaj działa najsilniej na wrażliwość człowieka, odpowiada jego oczekiwaniom i jest lustrem, w którym z lenistwa najchętniej się przegląda. Tyle że jest to lustro z gabinetu śmiechu - deformuje obraz, by było zabawnie. O tym, jakie obrazki pojawiają się w tym lustrze, traktuje ta książka, która jest z kolei czymś w rodzaju krzywego zwierciadła postawionego przed tamtym. To zabawa zabawą, ale też trochę opisów poważnych spraw, choć nie zawsze poważnie ujętych.

Leszek Bugajsk, krytyk literacki i publicysta, autor książek o literaturze
Od lat współpracuje z rozmaitymi czasopismami, kieruje działem krytyki literackiej miesięcznika "Twórczość", od niedawna pracuje w dziale kultury tygodnika "Newsweek Polska". Jest też kierownikiem pracowni prasowej Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. Sporo czasu poświęca na słuchanie rocka, oglądanie meczów ligi angielskiej i amatorskie badanie kultury popularnej. Chciałby mieszkać w Prowansji, bo tu jest mu za zimno.

Sceptycznie podeszłam do czytania tej ksiązki... Chwilmi miałam wrażenie, że jest jakaś drętwa z czasem stała się naprawdę ciekawą lekturą. Polecam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

książka "Punks not dead. Wybór opowiadań."

środa, 15 kwietnia 2009 12:51

Zbiór opowiadań autorów o zróżnicowanym dorobku, niejednokrotnie debiutantów, zróżnicowany jest też ich poziom artystyczny. Łączy je bunt, odrzucenie tego, co nazywamy społecznym porządkiem. Bohaterowie tych opowiadań nie mają ambicji, nie myślą o karierze, polityce, biznesie. Chcą tylko zachować tożsamość, a czasem i to nie, czasem konsekwentnie dążą do autodestrukcji. A w tle wydarzeń mamy ostre punkowe dźwięki i ciała splecione w tańcu pogo.


Chwilami można mieć wrażenie, że czyta sie o sobie samym. Książka wciąga, nie trzeba się zmuszać do jej przeczytania.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

książka "Nie będę wisiał ukrzyżowany. 30 lat punk rocka na Dolnym Śląsku"

środa, 15 kwietnia 2009 12:47

Wydawnictwo Atut z Wrocławia wydało właśnie książkę o historii dolnośląskiego punka. Książka liczy ponad 200 stron, i jest opisany w niej kawał zamierzchłej historii okraszony mnóstwem zdjęć i tekstów. Książka opisuje wszystko co działo się na dolnym Śląsku, od pierwszego punka, i pierwszej kapeli punkowej po takie legendy punk rocka jak Zwłoki, czy pierwszy Sedes. Opisuje pierwsze kroki Wałbrzyskiego Defektu Muzgó, i Jeleniogórskiego Fort BS, są tam też Zielone Żabki, i wiele, wiele innych kapel które działały na terenie dolnego Śląska. Wspomniane jest o wszystkim ważnym co w tamtych latach się działo i wszystkich ludziach którzy tworzyli scenę punkową w tamtym zakątku Polski.

Interesuje Cię historia  sceny punkowej  na dolnym Śląsku ? W takim razie książka jest dla ciebie !


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  123 116  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Punk rock to bardziej subkulturowe hymny niż przeboje. To swego rodzaju bunt. To objaw frustracji albo wkalkulowana prowokacja. Albo i jedno i drugie razem. To styl, który ma drażnić. To ostentacyjna ...

więcej...

Punk rock to bardziej subkulturowe hymny niż przeboje. To swego rodzaju bunt. To objaw frustracji albo wkalkulowana prowokacja. Albo i jedno i drugie razem. To styl, który ma drażnić. To ostentacyjna prostota i brzydota brzmienia. I wykrzykiwanie brzydkich prawd o naszym pięknym świecie. Albo tego, co wydaje się być nimi.

schowaj...

O mnie

Jesteśmy kwiatami w wiadrze pełnym śmieci, jesteśmy trucizną ludzkości, kochamy tylko siebie.

punk-love@wp.pl

Statystyki

Odwiedziny: 123116